Apartamenty i Pokoje KM Krynica Morskanoclegi Krynica Morskanoclegi 2209_banners 2014-09-05_stenaline_transport_200x200 Image Banner 200 x 200

Warmia i Mazury

Piękny majowy dzień -  weekend. Słońce przygrzewa, drzewa pięknie kwitną -  jest cudownie. Udajemy się na wycieczkę. Naszym celem jest  Święta Lipka. Wybieramy trasę: przez Lidzbark Warmiński  - Bisztynek Reszel.  Chcemy poznać  Warmię i Mazury, wyłapać różnice pomiędzy dwoma tymi krainami. Nasza trasa biegnie przez Równinę Warmińską, Równinę Ornecką, Pojezierze Olsztyńskie, Pojezierze Mrągowskie. W drodze powrotnej po nieoczekiwanej zmianie trasy przejeżdżamy jeszcze przez Nizinę Sępopolską  i Wzniesienie Górowskie.

 

 

 

Pierwszy nasz postój to Lidzbark Warmiński. Parkujemy w doskonałym miejscu – przed Cerkwią p.w. Św. Piotra i Pawła. Na tablicy jest informacja o wystawie ikon. Wchodzimy do środka. I mamy szczęście, bo właśnie w cerkwi i o ikonach opowiada pop.  Dołączamy do grupy i dowiadujemy się wielu interesujących rzeczy na temat ikon i prawosławia.


Cerkiew Prawosławna p.w. Św. Ap. Piotra i Pawła w Lidzbarku Warmińskim to dawny kościół  protestancki . Zbudowany w latach 1818 – 1823 przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II zaliczany jest do wybitnych dzieł architektury.

 

Parafia tutejsza jest niewielka, liczy 34 osoby. Są to wierni z Lidzbarka i Górowa.

 

Najstarsze ikony pochodzą z VI w.

 

Ikony nie rysuje się a pisze.  Wykonuje się je klęcząc. Pisanie ikon wynika z funkcji jaką  ikony spełniały kiedyś, gdy ludzie nie umieli czytać.  Małe obrazki  ułożone jeden obok drugiego, linijka pod linijką przedstawiały szczegółowo dzieje Chrystusa i stanowiły swego rodzaju „pismo”. Ikony czytało się.  Od malarzy wymagano mistycznego i ascetycznego przysposobienia.  Ikona to nie jest święty wizerunek , ale przypomnieniem tego co jest niewidzialne, zawiera w sobie pełną łaski obecność świętego.

 

W cerkwi nie ma miejsc siedzących (tylko nieliczne dla osób starszych, chorych). Prawosławni modlą się na stojąco.

 

Krzyż prawosławny – posiada dodatkową krótszą poprzeczkę równoległą do ramion krzyża - symbolizuje dawny napis na krzyżu Chrystusa – INRI.  Ukośna poprzeczka pod ramionami krzyża symbolizuje podnóżek ukrzyżowanego Chrystusa . Przekrzywienie odwołuje się do dwóch ukrzyżowanych z Chrystusem łotrów i symbolizuje niebo i piekło, dobro i zło.

 

Pop – w Polsce zwrot obraźliwy, natomiast w Grecji, Bułgarii i innych krajach prawosławnych wyrażający szacunek. Do popa wierni zwracają się baciuszka co oznacza w języku rosyjskim ojczulek.

 

Osoby postronne do osoby duchownej prawosławnej powinny zwracać się – proszę księdza, proszę ojca. To jest odpowiedź popa na moje „proszę Pana”.

 

Prawosławni żegnając się  mają – 3 palce złączone (symbolizują to Trójcę Św.), natomiast 2 zgięte symbolizują Jezusa w dwóch osobach – człowieka i syna bożego).


Z cerkwi pieszo poprzez Wysoką Bramę kierujemy się do Kościoła p.w. Św. Pawła i Piotra. Mijamy informację turystyczną położoną  w idealnym miejscu na tego rodzaju przedsięwzięcie – niestety nieczynną. Wiadomo samorządowcy pracują tylko w dni powszednie i tylko do 15:00 (patrz Ustawa o samorządach).

 
 
 
 

I kolejne "niestety" -  kościół również niedostępny,  zamknięty. Pozostaje nam obejrzenie świątynię  z zewnątrz i żal, że nie możemy zobaczyć zapewne pięknego widok na miasto z wieży kościelnej. Szczerze, to nie wiemy czy w ogóle jest możliwe wejście na tę wieżę.

 
 
 
 

Następnie udajemy się do Muzeum znajdującego się w zamku dawnej rezydencji biskupów warmińskich. Okazała warownia lidzbarska z XIV wstojąca przy ujściu rzeki Symsarny do Łyny i otoczona wciąż nawodnioną fosą robi duże wrażenie. Składa się ona z zamku właściwego i oddzielonego od niego suchą fosą przedzamcza południowego.


Zamek lidzbarski  został wybudowany dla administratora dóbr kapituły warmińskiej. Przez długie lata pełnił funkcję rezydencji biskupów warmińskich i strażnicy osłaniającej wschodnią granicę Warmii.

 

Jest to cenny zabytek średniowiecznej architektury gotyckiej, zbudowany  z cegły na podmurówce z kamienia na planie kwadratuo wymiarach 48,5 m 48,5 m.  Mury zamku u podstawy maja 2,5m grubości, górne kondygnacje 1,5m.  W narożniku płn. – wsch. znajduje się masywna , wysoka - 14 kondygnacyjna wieża (tzw. stołp), a w pozostałych narożnikach małe kwadratowe wieżyczki na konsolach.

 

Pośrodku zamku znajduje się arkadowy dziedziniec otoczony  dwukondygnacyjnymi, ażurowymi krużgankami. Dziedziniec lidzbarskiego zamku ze względu na krużganki przypomina dziedziniec Królewskiego Zamku na Wawelu.  Dlatego nazywany jest czasami „Wawelem Północy”. Niestety, trwające prace konserwatorskie krużganków nie pozwoliły podziwiać nam ich kunsztu.

 

Muzeum ma w swoich zbiorach: m.in. pamiątki, dokumenty, ikonografie, obrazy i rzeźby pochodzące z regionu. W zamku mieści się wystawa poświęcona jego wielkim mieszkańcom, z wielkim akcentem na Ignacego Krasickiego ostatniego Polaka na stolicy biskupów warmińskich . Tu Krasicki napisał większość swoich utworów, gromadził wokół siebie uczonych, artystów i malarzy. Zorganizował teatr i wieczory literackie, zbudował oranżerię, a jego ogrody były znane w całej Polsce.  W zamków mieszkali i przebywali również inni wielcy jak. np.: Mikołaj Kopernik, papież Pius II, Jan Olbracht Waza, Karol XIII, Napoleon Bonaparte i wielu innych.

 

Lidzbarski zamek znajduje się na „Szlaku zamków gotyckich".


Obecnie kompleks zamkowy jest to jedna wielka budowa. Tylko niektóre sale zamku można zwiedzać ze względu na trwający tu remont. Trwają tu ratunkowe prace konserwatorskie krużganków. Prace potrwają aż do końca kwietnia 2011 roku. Przedzamcze z kolei dopadła komercja. Zostało zakupione przez spółkę Zamek i rezultatem gruntownej renowacji ma być wybudowany tu hotel i centrum konferencyjne.

 
 
 
 

Lidzbark Warmiński  wzbudził w nas mieszane uczucia. Miasto położone na pagórkowatym terenie jest urokliwe, ale niestety zaniedbane i  brudne. Ma się wrażenie, że zabrakło pomysłu na rozwój tego miasta. Szkoda, bo to miasteczko ze względu na położenie, historię i zabytki powinno być perłą Warmii na mapie turystycznej.

 
 
 
 

Jedyne przytulne miejsce odnalezione przez nas w mieście to kawiarnia na wzgórzu przy ruinach murów obronnych z pięknym widokiem z tarasu na zamek oraz dwa stare podcieniane domki przypominające dawne domki rybackie. Niestety nie ma informacji co to za zabytek.

 
 
 
 

Żegnamy Lidzbark i ruszamy w dalszą drogę. Jedziemy droga wojewódzką 513.  Jakieś 500m za Lidzbarkiem Warmińskim po prawej stronie naszą uwagę przyciąga tor motocrossowy. Duży i zadbany obiekt ze świetnie przygotowaną trasą – bardzo urozmaiconą, z licznymi zjazdami i podjazdami. Okazuje się, że jest to najlepszy tego typu obiekt w Polsce, a licznie zgromadzeni tu kibice przybyli na odbywające się właśnie Mistrzostwa Europy klas EMX65, EMX85, EMX Woman.

 
 
 
 

Nie mamy za dużo czasu i mamy już ochotę na kawę, dlatego zawody tylko przez chwilę podziwiamy z okien samochodu. W Sułkowie mijamy Dworek Romanowskich,malowniczo położony wśród młodych lasów, stawów i łąk. Podoba nam się tutaj -  decydujemy się na postój na kawę. Piękne miejsce, bardzo staraninie utrzymane, dosłownie raj dla miłośników koni. Ładny dworek, obszerne stajnie z ok. 100 rasowymi końmi, ujeżdżalnie, parkur, restauracja, sala kominkowa, basen, stawy, otoczenie - robi wrażenie. Jednak gości jest niewielu, a kawa taka sobie i obsługa również.

 
 
 
 

Wracamy na trasę. Po drodze Bisztynek. Małe, zaniedbane miasteczko warmińskie. Na chwilę zaglądamy do Kościóła p.w. Św. Macieja i Przenajświętszej Krwi Chrystusa, który jest odwiedzany przez wielu pielgrzymów. Podstawą kultu jest tu cud eucharystyczny – krwawiąca eucharystia podczas podniesienia (stąd nazwa kościoła).

 
 
 
 

Kolejny punkt naszej wyprawy to legendarny głaz spełniający życzenia - Diabelski Kamień(Griffstein, Devil Stone, Biskupi Kamień, Bischofstein). Głaz narzutowy, jeden z największych w Polsce, a nawet w Europie Środkowej (wysokość -3 m, obwód - 28 m). Życzenie ponoć się spełni, gdy myśląc o życzeniu, dwukrotnie obejdzie się dokoła kamień zgodnie ze wskazówkami zegara,  poczynając od charakterystycznego pęknięcia.

 
 
 
 

Niestety, nie wiemy gdzie on leży, nie ma żadnego oznakowania, a informacja od mieszkanki Bisztynka jest niezbyt precyzyjna. No trudno może uda się innym razem.

 
 

Jedziemy dalej. Mijamy Reszel i dojeżdżamy  do  celu naszej dzisiejszej wycieczki, Świętej Lipki. Witają nas liczne stragany z pamiątkami, miodem pitnym i klimatem jarmarku. Jest to efekt wymieszania kultu religijnego i komercji. Na potrzeby pielgrzymów powstały tu bary, restauracje, baza noclegowa. Parkujemy na parkingu przed sanktuarium. Oczywiście płatnym, zapewne innych tu nie ma.

 
 
 
 

Dzisiaj mamy pecha. Bazylika jest spowita rusztowaniami i osłonięta. Odnawiany jest front bazyliki. Nie możemy podziwiać jej pięknej fasady. Kolejna niemiła niespodzianka czeka nas w bazylice – ze względu na remont odwołane są prezentacje organów. Zostajemy, więc na mszy świętej, następnie zwiedzamy bazylikę i dołączamy do grupy słuchającej księdza opowiadającego o sanktuarium.


To sławne sanktuarium maryjne już od średniowiecza przyciągało pielgrzymów nie tylko z Prus i Warmii, ale nawet z dalekich stron Polski. WXIX wieku mówiono: "Czym Częstochowa dla Polski i Ostra Brama dla Litwy, tym Święta Lipkadla katolików Warmii i Mazur".

 

Z kultem świętolipskiej Maryi wiąże się legenda. Legenda mówi o skazanym z kętrzyńskiego zamku, któremu przed egzekucją objawiła się Matka Boska każąc mu wyrzeźbić swą figurkę. Następnego dnia znaleziono przy skazańcu figurkę Matki Boskiej. Sędziowie uznali to za znak i ułaskawili więźnia. Ten umieścił figurkę na przydrożnej lipie, która w niedługim czasie zasłynęła licznymi cudami (m.in. niewidomy szlachcic odzyskał wzrok a owce przechodząc przy figurce klękały).

 
 

W późniejszym czasie wybudowano w tym miejscu kaplicę, wewnątrz której rosła lipa. Po przewrotach religijnych w Prusach i przyjęciu luteranizmu, kaplica została jednak zburzona, lipa wycięta, figurka utopiona w Jeziorze Wirowym. Na miejscu lipy stanęła szubienica, która miała odstraszać ewentualnych pielgrzymów. Jednak to miejsce przyciągało pielgrzymów. Przybywali po odpust i uzdrowienie. Dlatego na początku XVII wieku gdy katolicy odzyskali  swobody wyznaniowe, Jezuici na miejscu starej kaplicy wybudowali nową w której umieścili kopię obrazu Matki Boskiej Śnieżnej. Odbudowa kaplicy zapoczątkowała rozkwit sanktuarium.Odbudowa sanktuarium w obecnym kształcie trwała od  XVII wieku do XVIII wieku. Była sponsorowana przez licznych fundatorów z całej Europy.

 
 

Dzisiaj Święta Lipka - to także obiekt zabytkowy niezwykłej wartości, zaliczany do najwspanialszych okazów późnego baroku w Polsce . Zespół architektoniczny złożony z kościoła, krużganku i klasztoru, posiada zachowaną w stanie prawie nie zmienionym bogatą i różnorodną dekorację. Ołtarz główny, ołtarze boczne, kunsztownie wykonane tabernakulum, organy, freski w kościele i w krużgankach, kuta brama, rzeźby w kamieniu i drewnie, dzieła artystycznego kowalstwa i ślusarstwa - to wszystko stanowi, że Święta Lipka jest "Perłą Baroku"- obiektem niezwykłej wartości zabytkowej. Polichromię i malowidła stworzył Maciej Jan Mayer pochodzący z Lidzbarka na polecenie Teodora Potockiego.  Był on quadraturysta, wykreślający przy ekierce złudną architekturę i jednocześnie spontaniczny malarz, budujący obraz kolorem.Obraz Matki Boskiej Świętolipskiej - kopia słynnego obrazu z bazyliki Santa Maria Maggiore w Rzymie to dzieło Bartłomieja Pensa. Cudowne organywykonał zaś mistrz Jan Jozue Mosengela w 1721 roku.

 
 

Uroku bazylice dodaje malownicze położenie na dnie doliny w obramowaniu lasów.

 
 

Święta Lipka ostatnio stała się także miejscem wypoczynkowym. Lasy i jeziora przyciągają coraz liczniejszych wczasowiczów.


Zrobiło się dość późno i zimno. Sklepiki przy bazylice powoli zamykano, jednak udało się nam kupić pamiątki – magnez z matką świętolipską na lodówkę, no i oczywiście dla bliskich św. Krzysztof patron kierowców.

 
 
 
 

Byliśmy głodni . Niestety po wyjściu z sanktuarium okazało się, że bary już zamknięto, stragany również. Może i lepiej – bo w menu same fast foody, a na straganach pamiątki, które możemy kupić w dowolnym miejscu w Polsce.

 
 
 
 

Zdecydowaliśmy, że  zjemy gdzieś na trasie.

 
 
 
 

Rozmawiając podczas jazdy o swoich wrażeniach, w Reszlu wypadliśmy z obranej trasy. I zawias kontynuować podróż drogą na Bisztynek znaleźliśmy się na drodze  w kierunku Korsze. Szybka decyzja wracamy trasą 512 przez Bartoszyce, Spytajny, Tolko, Wojciechy, Górowo Iłowieckie, Pieniężno. Żałujemy, że wybraliśmy tę drogę. Źle się jedzie. Jest ciemno, droga fatalna – kręta, wąska – dwa samochody osobowe mają problem z wyminięciem się.

 
 
 
 

Dziwne! Widać, że jest to nowa nawierzchnia, niedawno położona, a zabrakło komuś wyobraźni. Tym bardziej dziwne, bo po obu stronach drogi – szerokie żwirowe pobocze. Odradzam, zdecydowanie podróż tą trasą. Co prawda, inaczej zapewne jest w dzień, bo okolice są przepiękne. Krajobraz urozmaicony – wiadomo Wzniesienia Góreckie.

 
 
 
 

W Pieniężnie robimy sobie przerwę. Od rana praktycznie nic nie jedliśmy. Robimy zakupy w przydrożnym sklepie, o dziwo świetnie zaopatrzonym i z bardzo miłą obsługą. Zresztą wszyscy napotkani tu przez nas ludzie są bardzo mili i życzliwi. To oni radzą nam zmienić trasę. Tak też zrobiliśmy.

 Do domu wróciliśmy bardzo późno, zmęczeni ale zadowoleni.


Booking.com
© Copyright 2009 by Fantour - all rights reserved